Etnocentrum Ziemi Krośnieńskiej

Etnocentrum Ziemi Krośnieńskiej na ścieżkach kultury tradycyjnej. Wyprawa pierwsza: obrzędowość doroczna

Na ścieżki tradycji - gotowi, czas start!

Ruszyliśmy! W dniu 7 sierpnia, pod Domem Ludowym w Sieniawie pierwszy, pięcioosobowy zespół badawczy ruszył w teren szukając śladów dawnych zwyczajów związanych z obrzędowością doroczną wśród najstarszych mieszkańców ziemi krośnieńskiej. Tym samym rozpoczynamy dwuletnie badania terenowe w ramach projektu „Etnocentrum Ziemi Krośnieńskiej na ścieżkach kultury tradycyjnej: Wyprawa pierwsza: obrzędowość doroczna”.

Czego będziemy szukać na tych ścieżkach? Ludzi. Tych, którzy oglądali jak zmieniał się świat, którzy przeżyli już kilka dziesięcioleci więcej niż my i pamiętają to, czego my nie możemy pamiętać. Są świadkami zmian i niosą w sobie świadectwo o niematerialnej warstwie dawnej kultury ludowej. Będziemy szukać tego, czego nie da się zobaczyć, tego, co ktoś musi opowiedzieć i wytłumaczyć, żebyśmy to zrozumieli i przekazali dalej.

Bo kultura tradycyjna, to nie tylko to co „widzialne” czyli drewniany, stary dom i wiszący nad drzwiami wianek z ususzonych kwiatów ale też międzypokoleniowa WIEDZA na temat tego DLACZEGO ten wianek wisi nad drzwiami i podzielana przez ludzi WIARA, że powtarzane przez ludzi gesty mają taki, a nie inny SENS. Że wieniec poświęcony w dniu Matki Boskiej Zielnej albo Oktawę Bożego Ciała ma szczególną moc i chroni przed złym – przed gradem, chorobą, urokiem, że przyjmując kolędników na Nowy Rok, zapraszamy pod swój dach wysłanników i reprezentantów sił, które w przyszłym roku zapewnią nam pomyślność. To tylko maleńki promil wiedzy jaką posiadali „użytkownicy” kultury tradycyjnej. Pełni nadziei na ciekawe świadectwa ruszamy w teren, szukać tkwiących w ludzkiej pamięci wspomnieniowych perełek, dobrych monet, złota i bursztynu.

Będziemy tropić ślady dawnego świata i wyłapywać to, co z niego zostało, oglądać jak się zmienił i szukać odpowiedzi na pytanie jakie procesy spowodowały zmiany. Schodzić z głównego traktu współczesności na boczne ścieżki pamięci, mając nadzieję, że zdobyta wiedza posłuży lepszemu zrozumieniu tego, kim jesteśmy.

Za nami pierwsze spotkania i rozmowy, przed nami pełne pracy i inspirujących planów miesiące. Będziemy opowiadać Wam o tym, czego się dowiedzieliśmy, a z zebranych świadectw zbudujemy bazę wiedzy o dawnych zwyczajach naszych ziem. 

Zapraszamy do towarzyszenia nam na ścieżkach tradycji!

Fotografie autorstwa Aleksandry Karmelity, Bartosza Gałązki oraz Natalii i Piotra Wawrzkiewiczów.

 

 

 

 

Pierwszy sezon badawczy
30 rozmówców, 30 badaczy wraz z wolontariuszami, 30 wielogodzinnych rozmów… Pierwszy sezon badawczy owocował w bardzo inspirujące spotkania, a ich wyniki będą dostępne już wkrótce.
Na razie, uchylając rąbka tajemnicy….

Materialne i niematerialne jest ze sobą w kulturze tradycyjnej ściśle powiązane.
Przypominamy sobie to za każdym razem, kiedy nasz rozmówca wyciąga z szuflady, ze strychu albo z drugiego pokoju cenną pamiątkę, zeszyt z pieśniami, stare dokumenty czy świętą figurkę. Przedmioty, które nam pokazują są nośnikami wspomnień i świadkami wielu wydarzeń. To jakby bezcenne lampy Alladyna, tylko zamiast dżina opowiadają nam opowieść. Żeby ją usłyszeć trzeba tylko zapukać do czyichś drzwi i zapytać: "Dzień dobry, jesteśmy z Etnocentrum Ziemi Krośnieńskiej. Czy zechciałaby Pani podzielić się z nami wspomnieniami o tym jak dawniej wyglądało..."

Tak wspomina przedwojenne dożynki pani Stefania z Golcowej:
"Dożynki to były takie: Dawno ludzie… Nie wszyscy, bo byli i tacy co wyżyli sami [i nie musieli się najmować do żniw]. Ale takie bogate, to wynajmowali ludzi do żniwa. Jak było zboże wielkie, to sam nie dał rady, a trzeba było wyżąć, no to najmował. A ludzie szli, bo on [bogaty gospodarz] miał konia, na przykład. [I ten biedniejszy] musiał odrobić to [że pożyczył wcześniej konia].
No i jak tak wyszło, że skończyli te żniwa, to zrobili temu gospodarzowi wieniec [żniwiarze]. Zrobili wieniec, kwiatki wzieni, nazbierali na polu kwiatków, czasem przynieśli ze wsi jakichś kwiatków. Zrobili wieniec i szli. Śpiewali i szli do tego gospodarza z tym wieńcem. To pamiętam. A śpiewali to:
Toczy się wieniec z pola
Z naszego pana dwora
Stoi gospodyni na ganku
Trzyma piwko w dzbanku
A gospodarz w sieni
Trzyma piwko w kieszeni
Wykup se wieniec u nas,
Bo jak se nie wykupisz
To se plemie zagubisz
A my ci plemie weźmiemy
i ostu ci nasiejemy.
To on musiał dać coś, musiał dać jeść ludziom, to było wiadome. I tak śpiewali, no to on to dawał jeść i to wino czy wódkę, co tam miał. To był wieniec taki, no. To był taki snopek zboża, ustrojony w kwiatki. To co żeni, to to musieli przynieść. Zrobili taki snopek piękny i ustroili kwiatkami. Jeden niósł, ludzie szli za nim, śpiewali."

 

 


A jak różnobarwne były podkarpackie „dziady”! Ich ślady, te bardziej wiarygodne i te bardziej legendarne, można jeszcze odnaleźć we wspomnieniach najstarszych mieszkańców naszego regionu. Podobnie jak zaduszkowe pieśni, rzadko już śpiewane, niemal zapomniane…
„Od nieszporów pierwszego listopada po wilijo pierwszy niedzieli Adwentu to jest, panie, czas, kiedy po ziemi chodzą czyńścowe(!) duszyczki” – opowiadała mi niegdyś mieszkanka Krościenka Wyżnego (pow. krośnieński), urodzona w roku 1926. „I, żeby pomóc tym duszyczkom pójść w końcu do nieba, zbierali my się w domach, tak samo jak na różańcu przy zmarłych, wieczorami. Śpiewali my wtedy specjalne pieśni i modlili się za tych grzeszników”.
Mieszkanka miejscowości Huzele (pow. leski), urodzona w roku 1928, wspominała inne, „ruskie” zaduszki – wg rozmówczyni przypadające zwykle w pierwszą sobotę listopada. Zapamiętała zwłaszcza ostatnie, odprawione „gdzieś w latach czterdziestych czy pięćdziesiątych” XX wieku. W jednej z sąsiednich wsi modlącym się, a później… ucztującym w opuszczonej cerkwi mieszkańcom objawiło się wówczas – widomie! – pokutujące, bezgłowe ciało grzesznika; z szyi upiora buchał piekielny płomień.

 

17 czerwca 2022

Dobiega końca drugi sezon poszukiwań śladów przeszłości podczas realizacji projektu „Etnocentrum Ziemi Krośnieńskiej na ścieżkach kultury tradycyjnej: Wyprawa pierwsza: obrzędowość doroczna”.
W czasie minionego roku trzy zespoły badawcze zapukały do drzwi dziesiątek domów położonych na terenie dawnego województwa krośnieńskiego. Odbyliśmy ponad 60 rozmów. Niektórzy z naszych gospodarzy i informatorów okazali się skarbnicami pamięci. Gościliśmy u nich po kilka razy, a i tak mieliśmy wrażenie, że lewo dotknęliśmy bogactwa tego, co skrywa ich pamięć. Świata, który przechowują w swoich wspomnieniach, i który – nie ma co do tego wątpliwości – zniknie razem z nimi.
Wędrowanie ścieżkami, które prowadziły nas od domu do domu, od człowieka do człowieka, od pamięci do pamięci – było jak fascynująca podróż w czasie. Te ścieżki prowadziły czasami zupełnie nieoczekiwanymi śladami. W dzienniku badacza terenowego można by było znaleźć dni, w których po bezskutecznym odbijaniu się od drzwi do drzwi starych chałup, trafia się wreszcie na te właściwą osobę kiedy już zupełnie traciło się nadzieję na powodzenie poszukiwań w danym dniu. I często znajduje się ją w zupełnie nieoczekiwanym miejscu – jakimś nowoczesnym domu, po którym zupełnie nie oczekiwalibyśmy portalu do przeszłości.


A nasze rozmowy tym właśnie były – wehikułem czasu, natychmiastowym transportem wyobraźni do czasu kiedy oczywiste jest, że żniwa bywają ważniejsze niż szkoła. Że buty, idąc na sierpniowy odpust na „Zielnę”, trzyma się w dłoni aż do strumienia w Starejwsi. Dopiero przy nim można obmyć stopy i założyć obuwie, żeby wejść w strefę, gdzie sacrum i profanum tańczą skocznego oberka między straganami odpustu. Ale też i to, że nie ma do kogo udać się po pomoc, jeżeli ojciec jest rodzinnym tyranem, albo to, że dla niektórych czasem braknie chleba i wtedy trzeba z garnuszkiem w ręku, za rękę z mamą iść na żebry po bogatszych gospodarzach.


Czasy minione różniły się od tych, w których żyjemy tak dalece, że czasami trudno nam zrozumieć się poprzez dystans minionych lat, wynalazków, postępów w różnych dziedzinach. A jednak jest w tych czasach wiele cennych elementów. Znikających na naszych oczach z najstarszym pokoleniem ale wartych zachowania, choćby po to, żebyśmy mogli wiedzieć jaką drogą doszliśmy do miejsca, w którym teraz jesteśmy.


Tym zajmowaliśmy się przez ostatni rok. Wyniki naszych terenowych śledztw i przygód zostaną udostępnione pod koniec roku 2022 w otwartym archiwum cyfrowym w postaci wybranych fragmentów dotyczących konkretnych zagadnień obrzędowości dorocznej. Chociaż w naszych rozmowach padało wiele informacji, dotyczących różnych aspektów i dziedzin życia to trzymając się tematyki projektu udostępnimy Państwu właśnie te, które opowiadają o obrzędowości dorocznej, czyli sposobie świętowania, przeżywania i upamiętniania przypadających co roku świąt religijnych, narodowych, obyczajowych, w których bierze udział zbiorowość danej miejscowości czy regionu.
Wiele z tych śladów, jak na przykład zwyczaj robienia „bram” z brzózek przed wejściem do domu wybranki serca na Zielone Świątki – to już przeszłość. Inne – tak jak zwyczaj trzymania Straży Grobowej przy grobie Pana Jezusa od Wielkiego Piątku do Wielkanocy – trwają nadal, chociaż zmieniają się sposoby ich realizacji. Niektórych zwyczajów trzymamy się z sentymentu, trochę dla zabawy. Tak na przykład w niektórych regionach jeszcze trzyma się wczesną wiosną w kieszeni nieco drobniaków, które powinno się mieć przy sobie słysząc pierwszy raz w danym roku kukanie kukułki. Ten kto ma pieniążki w kieszeni, cały rok będzie opływał w dostatek. Mało kto jednak pamięta o innych przykazach, stanowiących cenne ślady archaicznego, magicznego sposobu łączenia ze sobą przyczyn i skutków, charakterystycznego dla naszych prababć i pradziadków, którzy musieli na swój sposób „ogarnąć” świat nie mając dostępu do narzędzi naukowych. Czy ktoś jeszcze pamięta, że gdy zagrzmi pierwszy wiosenny grzmot trzeba szybko znaleźć coś ciężkiego i dźwigać, dźwigać do góry – po to, żeby w nadchodzącym roku „krzyże nie bolały”? Otóż tak, pamięta pani Urszula z Jaćmierza. A teraz także i my – i Wy.


I o to nam chodziło. Żeby odkryć i zachować od zapomnienia możliwie dużo fragmentów świata, który minął ale był. I był ciekawy, intrygujący. Pod niektórymi względami trudniejszy, pod innymi może lepiej urządzony?


Zapraszamy do korzystania z bazy wiedzy, którą zdobyliśmy podczas badań terenowych, a którą oddamy w ręce zainteresowanych w listopadzie 2022 roku. Dziękujemy wszystkim Gospodyniom i Gospodarzom, którzy stali się naszymi Informatorami i podzielili się z nami bogactwem swoich wspomnień.


Dziękujemy Paniom: Janinie Pietrzkiewicz z Długiego, Stefanii Bąk z Przysietnicy, Członkiniom Koła Gospodyń Wiejskich z Komborni, Marii Tomasik z Sądkowej, Annie Piwowar z Żółkowa, Marii Liszce z Gorajowic, Henryce Barcz z Obarzyma, Teresie Podolak z Pisarowiec, Władysławie Markiewicz z Głowienki, Urszuli Kramarczyk i Annie Cech z Jaćmierza, Janinie Zubel z Jabłonek, Janinie Szul z Niewistki, Jadwidze Bargieł z Korczyny, Marii Domaradzkiej z Jawornika Niebyleckiego, Zofii Musze i Cecylii Zagórskiej z Szufnarowej, Helenie Opielowskiej z Glinika Średniego, Wiktorii Sucheckiej z Różanki, Janinie Tatara z Pstrągówki, Marii Kurc z Sieniawy, Zofii Wasylik z Głębokiego, Kazimierze Jurczyk z Głowienki, Stefanii Bąk, Marii Szajnie i Wandzie Brach z Przysietnicy, Janinie Kandefer z Iwonicza Zdroju, Zofii Kosztyle i Marii Kwolek z Komborni,. Teresie Podolak z Pisarowiec, Marii Muroń z Rogów, Stefanii Śmiałej i Weronice Gosztyła z Golcowej, Kazimierze Boruń z Jasienicy Rosielnej, Janinie Bolanowskiej z Sieniawy, Władysławie Szewczyk z Lutczy, Zofii Masłyk z Jasienicy Rosielnej, Kazimierze Musze z Teodorówki, Helenie Rachwał ze Zmiennicy, Emilii Wójcik z Łajsców, Stefanii Tarnawskiej z Domaradza.


Składamy wyrazy wdzięczności również Państwu: Bronisławie i Tadeuszowi Maksymom z Cieklina, Czesławie i Józefowi Wnęk z Woli Jasienickiej, Wiesławie i Czesławowi Bober z Lutczy, Czesławie i Sylwestrowi Stec z Baryczy.


Na koniec ale z nie mniejszą serdecznością dziękujemy Panom: Józefowi Kobylak z Głowienki i Stanisławowi Tomoń z Gwoźnicy Górnej, Tadeuszowi Gajda z Chlebnej, Józefowi Zajdlowi z Głowienki, Zenonowi Dąbrowskiemu z Brzozowa, Antoniemu Czai z Niewodnej oraz Adamowi Zimie z Lubatowej.
Do zobaczenia w kolejnych odsłonach wędrówek Etnocentrum po ścieżkach kultury tradycyjnej ziemi krośnieńskiej.


Tekst: Ola Karmelita

 

Informacje projekcie znajdują się także na stronie internetowej: http://www.bartoszgalazka.pl/category/etnocentrum-na-sciezkach-kultury-tradycyjnej/ 

 

_______________________________________________________________________________________________________________________________

Przedmiotem dwuletniego projektu "Etnocentrum Ziemi Krośnieńskiej na ścieżkach kultury tradycyjnej. Wyprawa pierwsza: obrzędowość doroczna" jest kultura ludowa i tradycyjna ziemi krośnieńskiej - regionu nieobjętego dotychczas szerokimi etnograficznymi badaniami terenowymi. Powołany zespół badaczy dokona kwerendy istniejących źródeł i zbiorów muzealnych, po czym przeprowadzi - w dwóch etapach - szczegółowe wywiady terenowe na obszarze powiatów krośnieńskiego i 4 sąsiednich. Rozmowy z najstarszymi mieszkańcami będą dotyczyć zagadnień i tekstów związanych z obrzędowością doroczną, ich celem będzie również oszacowanie terenowego zasobu oraz stopnia zachowania szczegółowo określonych zjawisk kultury ludowej i tradycyjnej. Zebrane materiały zostaną opracowane (w transkrypcjach: językowej i muzycznej) oraz skatalogowane według przyjętego systemu i częściowo udostępnione online. Powstanie też publikacja podsumowująca zadanie, zawierająca wybór zebranych źródeł (transkrypcje tekstów słownych i melodii, fotografie) oraz artykuły, w przystępny sposób omawiające zebrane materiały i podejmujące ich naukową analizę.

 

Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.